Ostatnie Wpisy

pieniądze, szczęście, lombardy.

Autor: tejotes | Kategorie:
Tagi:
18. października 2016 12:09:00

Pieniądze to rzecz, która zawsze jest potrzebna i bez której nigdy żaden człowiek tak naprawdę nie zazna szczęścia. Można opowiadać bajki o tym, że one szczęścia nie dają, ale trudno znaleźć szczęście, jeśli się ich nie ma. Nie widziałem jeszcze w swoim życiu żadnej osoby, która cieszyłaby się z faktu, że jest najszczęśliwszą osobą na świecie ze względu na fakt, że nie ma nic w kieszeni. Za coś trzeba jeść, jakoś trzeba zapłacić za prąd, a zimnej zimie nie wytłumaczysz, że jesteś szczęśliwy, bo nie stać cię na buty. Pieniądze to też rzecz, na której wyrosło wiele firm, który opierają się tylko na tym, że robią pieniądze na pieniądzach. Wystarczy się rozejrzeć, aby zobaczysz, ile reklam krzyczy, że pożyczy nam pieniądze. To nic innego, jak pracowanie gotówką. Tak zarabia wiele mężczyzn i kobiet na utrzymanie swoich rodzin. Początki takiej aktywności zawodowej sięgają dawnych lat i mają swoje korzenie już starożytnym Rzymie, a nawet i jeszcze dalej. Pożyczenia pieniędzy zawsze było popularne, bo życie bez pieniędzy nigdy nie było realne, jak i znalezienie szczęścia bez nich. Pożyczają biedni, jak i ci bogaci. To drugie może dziwić, ale w zależności od stanu gotówki na koncie rosną też nasze potrzeby. Inaczej żyje człowiek, który zarabia 1500 złotych na miesiąc a inaczej ten, który nosi w kieszeni minimum 7000 tysięcy złotych - zawsze można wydać za dużo, zawsze może pojawić się jakaś potrzeba, na którą akurat nam braknie. A wypłata za dwa tygodnie, za tydzień. Wtedy idziemy do źródła, które nam dołoży do kieszeni trochę setek, dzięki czemu spełnimy swoje zachcianki. A te bywają różne. Ktoś potrzebuje na podatek, inny wpadł na pomysł weekendu w Madrycie, a jeszcze ktoś postanowił zrobić szybki remont. Jest tego cała masa, a ile ludzi na ziemi, tyle tez różnych pomysł na wydawanie pieniędzy, które nigdy się nie skończą i które są to coraz inne. Są też oczywiście osoby, które potrafią żyć skromnie, chociaż każdego miesiąca spływa im majątek na ich numery kont, ale to mały odsetek ludzi. Zachodnia cywilizacja zawsze była nastawiona na konsumpcjonizm. Nasza cywilizacja to trochę takie bardziej wyedukowane stada małp, które to muszą co chwilę mieć nowy rodzaj markowego banana. Nie są głodni, ale jedzą. Mają dobry telefon, ale potrzebują mieć lepszy. Auto jeździ, ale pasowałoby już zmienić. I bo tak. Bo tak. I jeszcze inaczej, bo tak. To się nigdy u nas nie zmieni. Czym więcej pieniędzy mamy do dyspozycji, tym wydajemy jeszcze więcej. Tu nawet nie chodzi o przypadki, kiedy mamy stałą pracę i wiemy, że w następnym miesiącu przyjdą kolejne pieniądze. My po prostu wydajemy. Nauczyliśmy się żyć chwilą i brać wszystko to, na co możemy sobie pozwolić. To nie jest złe podejście do życia, broń Bożę, w końcu żyje się raz i każdy zasługuje na to, co najlepsze. Nie ma czasu do stracenia. Pieniądze to rzecz nabyta. Raz są, raz nie ma. A że mówią, że szczęścia nie dają... wiele osób jest szczęśliwych tylko dlatego, że mogą sobie kupić to na co mają właśnie ochotę.
Cały świat składa się z pieniędzy. Piszę na pieniądzach, bo musiałem kupić ten komputer, a ktoś go musiał wcześniej złożyć. Wszystko co trzymam w ręku i czym się posługuję powstało dzięki pieniądzom. Ten fotel, na którym siedzę, regał z książkami, telewizor, lampa na ścianie i cały ten blok, który może i ma fundament  z cementu, to i tak naprawdę są to skamieniałe pieniądze. To samo tyczy się tej ulicy, drogi, całego horyzontu - żyjemy w świecie monet i nic nie jest w stanie tego zmienić. Nigdy.
Dobrze o tym wie Pan Waldek, który trzyma swój mały kantor kawałek od centrum miasta. Ma go już kilka lat i tylko dzięki niemu utrzymuje swoją rodzinę: żona i dwójka dzieci. Spędza tutaj czas od 8:00 rano do późnego wieczora, bo aż do 22:00. Tak wygląda jego życie, bo otwarte ma przez 7 dni w tygodniu. Twierdzi, że tak lepiej, bo konkurencja często jest już zamknięta, jak on ma otwarte, a wtedy wszyscy klienci przychodzą do niego. A kto przychodzi? Najczęściej przychodzą po pieniądze.
Pieniądze.
Pieniądze.
Pieniądze.
Są to osoby w różnym wieku: od 18 roku życia do siwych włosów i ledwo dających radę chodzić nóg - 90 latkowie. Przychodzą tu z różnymi rzeczami. Rzucają Pana Waldkowi przed oczy złote łańcuszki, pierścionki, telefony, radia, latarki, a nawet łyżki. Często przychodzą tutaj osoby, które przyniosłyby tutaj całe mieszkanie, łącznie ze ścianami i kablami w nich, gdyby nie znajdywały się one akurat na 4 piętrze bloku. To ludzie, którzy nie wiedzą skąd mają wziąć pieniądze. Są tacy, którzy pracują, ale im brakuje, i tacy, którzy w ogóle nic nie robią i tylko z wizyt w lombardzie się utrzymają. A skąd mają te rzeczy? Pana Walka to nie interesuje i nikogo, kto prowadzi tego typu interes takie pytania nie przychodzą do głowy. Sprzęt ma działać i dobrze jak są na niego jakieś papiery, jak instrukcje czy gwarancja. To wszystko. Jeśli sprzęt jest kradziony, to Pan Waldek i tak nie poniesie za to odpowiedzialności, bo Pan Waldek nie jest szeryfem, tylko kimś, kto rozdaje pieniądze pod zastaw. Lombardy stały się swego czasu doskonałym miejscem na wyciągnięcie z ludzi trochę gotówki. Wystarczyło zainwestować w małe pomieszczenie, napisać lombard na szybie, a kilka dni później cały punkt był już w sprzęcie, który przynieśli tutaj ludzie. I w zależności, czy go sprzedali, czy dali pod zastaw - sprzęt idzie od razu na sprzedaż, albo czeka na swoją kolej. Pan Waldek twierdzi, że nawet jak ktoś da sprzęt pod zastaw to i tak po niego rzadko przychodzi. Raz na jakiś czas trafi się klient, który zostawi coś dla niego sentymentalnego i się po to zgłasza, ale na ogół wszystko zostaje już w jego rękach, a wtedy wszystko to idzie na handel, gdzie zarobek zawsze jest. Sprzęt skupuje się trochę taniej od jego wartości - 100, 200, 300 złotych. Zależy. No ale przecież z czegoś trzeba żyć.
Miejsca, jak lombard stały się wielką konkurencją dla firm udzielających pożyczek. Różnice są kolosalne i często decydują o tym, gdzie osoba w potrzebie się zgłasza. Idąc po jakaś chwilówkę zawsze mamy z góry wypisane, że zwracamy wszystko za miesiąc i doliczamy do tego odpowiednio ileś procent - 100, 200, 300 złotych, w zależności od kwoty chwilówki i od warunków, jakie ma akurat dana firma. Na pierwszy rzut oka nie rożni się do za bardzo od tego, co spotykamy w lombardach. Tak, ale przecież nikt nie każe nam płacić w lombardzie rzeczywistej wartości produktu. Oddajemy tylko to, co pożyczyliśmy, doliczając do tej sumy opłatę za przechowywanie towaru - 2, 3 złote. Nie jest to wcale dużo. A jeśli sprzedaliśmy sprzęt, to nic nie zostaje nam na głowie. Mamy spokój. Dodatkowo dochodzi fakt, że nieterminowa spłata chwilówki wiąże się z ogromnym zawracaniem nam głowy ze strony firmy, która tej pożyczki nam udzieliła. Dzwonią, piszą, grożą i szargają nerwy. No i co ma człowiek zrobić? Sytuacja była taka, jaka była - nie zdołałem oddać. Zbieram. Czekajcie. Opowiemy im wszystko, a oni i tak będą dzwonić do nas 3 razy dziennie. A my, jeśli odbierzemy telefon, musimy powtarzać im to samo samo od nowa. Tak w kółko. Każdemu konsultantowi z osobna. Można dostać szału. W lombardzie nie ma tego problemu. Nikt nam nie zawraca myśli i bez problemy przyjmie nas znowu, kiedy będziemy w potrzebie. Wszystko to dzięki temu, że właściciel lombardu nigdy nie ryzykuje tym, że nie odzyska swoich pieniędzy. Wszystko jest pod zastaw i bezpiecznie. Bez względu na wszystko, co się stanie, obie strony są zadowolone.
Czasy się zmieniają i Pan Waldek siedzi ostatnio nieco zakłopotany, bo mówi, że nie wie skąd wziąć 200 000 tysięcy złotych. Po co mu aż tyle? Wszystko przez ustawę z 11 marca 2016 roku, która zarządziła pewne zmiany, które właściciele firm pożyczkowych muszą wnieść. Do tej pory, żeby prowadzić lombard, wystarczyło po prostu mieć swoją działalność gospodarczą (lombardy nie były w żaden sposób zdefiniowane przez Polskie prawo). Teraz musimy mieć spółkę akcyjną albo spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Jeśli chodzi o kwotę 200 000 tysięcy złotych, to tyle Pan Waldek musiałby wpłacić jako kapitał zakładowy. Po pierwsze, on nie ma takiej kwoty, a po drugie, nawet jeśli by ją znalazł, to nie może już dłużej prowadzić lombardu, bo każda osoba, która zasiada w zarządzie nie może być karana. A Pan Waldek swego czasu zagrał sobie w grę z urzędem skarbowym i ma na koncie jeden wyrok. Ale mówi, że jakby miał za co, to by to dał wnuczkowi, bo młody, a prace ma taką sobie. Że tu by się nadał i dobrze zarobił. On by w tym zasie odpuścił, poszedł na emeryturę i czasem mu pomagał, jakby tylko tego chciał oczywiście. Ale pieniędzy nie ma. Rodzina też nie. Tym bardziej wnuczek, który tuz po studiach przynosi do domu niecałe 1200 złotych.
Na rynku Polskim mało który lombard działa legalnie. Te małe klitki, które spotkamy, często tylko czekają na wizytę urzędnika, który zapuka, otrzepie buty, przywita się i miłym głosem poprosi o specjalne dokumenty. A potem... Potem grozi nam 2 lata więzienia i kara grzywny w wysokości 500 000 tysięcy złotych. Jak widać nie ma żartów i trzeba się liczyć z tym, co mówi prawo. Mało właścicieli lombardów w ogóle wie o tych przepisach. Nikt im nie powiedział, przegapili. Bo przecież nikt przy zmianie prawa nie chodzi z megafonem po ulicy i nie wykrzykuje na całą okolicę, że osoby takie i takie, robiące to i to, muszą natychmiast zadziałać takie rzeczy i zrobić te rzeczy. Ale, jak wiadomo, nieznajomość prawa nie oszczędzi nas przed karą, jaką przyjdzie nam za to zapłacić.
Rozwiązaniem dla tego typu miejsc, jak lombard Pana Waldka jest przystąpienie do innej spółki, jak Polski Lombard, który dobrze radzi sobie na naszym rynku i do którego ciągle przybywają nowe lombardy z całego kraju. Plusem tego typu działania jest na pewno to, że będąc w większym gronie mamy lepszą pozycję na rynku, choćby ze względu na reklamę, którą otrzymujemy za darmo. Polski Lombard cechuje się również tym, że wprowadził do swojej oferty pierwsze w Polsce pożyczki społecznościowe zabezpieczone zastawem. Inwestujemy w kredyt wolne środki i zarabiamy na każdej tego typu operacji  5 procent miesięcznie. Nigdzie indziej tyle nie zarobimy. Jest to ciekawa opcja, którą wiele osób bada i sprawdza. Pożyczki tego typu są oczywiście w 100 procentach spłacane, ponieważ w razie czego cały zastaw jest sprzedawany. Polski lombard to na pewno jedna z tych firm, które warto mieć na oku jeśli zastanawiamy się nad dalszym legalnym prowadzeniem naszego biznesu.
Co będzie z lombardami? Sytuacja ich za bardzo się nie zmieni. Jedyny problem może stanowić właśnie tylko kwota, jaką trzeba wpłacić jako kapitał zakładowy, ale tę sytuację można rozwiązać dołączając do spółki. Znowelizowana treść ustawy nadaje lombardom miano instytucji pożyczkowej, tak jak jest to w przypadku każdego kredytodawcy innej niż bank. I dlatego te jednoosobowe działalności gospodarcze muszą zostać zastąpione spółką. Cała filozofia. Lombardy na pewno nie stracą swojej popularności oraz konkurencyjności. Natomiast całe zmiany wpływają też na popularne chwilówki, które mogą też zmaleć oraz zniknąć z rynku ze względu na zbyt wielkie odsetki, które będą musiały zaproponować swoim odbiorcom.
Pieniądze.
Zwykły kawałek papieru, który jest w stanie zatrzymać ziemie.

bezbig.pl

Autor: tejotes | Kategorie:
Tagi:
17. października 2016 12:28:00

Nadeszły dobre czasy dla ludzi. Wygodne. Żeby coś załatwić, nie trzeba wychodzić z domu, przerywać spotkania ze znajomymi. Wszystko można dzisiaj załatwić przez telefon. Kupisz ubranie. Zamówisz jedzenie. I weźmiesz pożyczkę bez stania przy okienku w banku, gdzie pani czekająca za nami dowiaduje się wszystkich szczegółów naszej umowy. Dziś żeby dostać pieniądze nie trzeba na nikogo patrzeć, nie musimy się pokazywać. Wystarczy dać znać, że chcemy.
Najłatwiej znaleźć pożyczki online. Zostawiamy numer telefonu i nie martwimy się o resztę. To oni mają do nas zadzwonić i postarać się ze swoją ofertą, aby przypadła nam do gustu. Mamy tą miłą przewagę, że to nie my się prosimy i ładnie uśmiechamy, a wymagamy. My tutaj robimy za panią w okienku, a oni za interesanta, który przynosi nam broszury informacyjne i oferuje współpracę.
Dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z firmy, która nie oferuje nam od razu pieniędzy, a zapewni nam dobrą pomoc finansową. Miejsce, gdzie pracownicy wiedzą, jak zarządzać finansami i jak nie wpakować się w tarapaty. Polecamy przez wielu miejscem tego typu jest strona www.bezbig.pl, która należy do spółki kredytum - a tam pracuje naprawdę cała masa osób, które dobrze wiedzą, co robią i po co. Zostawiając swój kontakt zadzwoni do nas konsultant, który nie ma nam tylko za zadanie wciśnięcia gotówki, a doradzenia tego, co będzie dla ciebie najlepsze - no chyba, że wiesz, to nikt nie będzie cię prowadził za rękę, a zrobi to, czego oczekujesz.
www.bezbig.pl to cała masa ofert. Mamy pożyczkę, kredyt, chwilówkę oraz leasing. Ciekawą opcją dla wielu osób może być fakt możliwości otrzymania pożyczki, chwilówki bez BIG oraz bez KRD - jeśli mieliśmy kiedyś jakieś małe problemy przy spłacie zobowiązań, to i tak możemy liczyć na dobrą ofertę. I to wszystko dzieje się również bardzo szybko. Nie musimy wisieć z nimi na słuchawce przez pół dnia. Cała operacja trwa maksymalnie 30 minut, gdzie po właśnie tych 30 minutach mamy już pieniądze na swoim koncie i możemy przejść do realizacji naszych planów. Wszystko to bez tracenia czasu i chwili dla siebie. Potrzebujemy tylko telefonu i dowodu osobistego, a cała reszta załatwia się za nas.

Bez pracy w pracy.

Autor: tejotes | Kategorie:
Tagi:
16. października 2016 18:53:00

Jakiś czas temu straciłem pracę. Był to normalny dzień, jak każdy poprzedni przez najbliższe dwa lata. Siedziałem, pilnowałem ludzi i właśnie zaczynałem robić grafik na następny miesiąc, kiedy do biura wszedł szef i stwierdził, że zamykamy. Tak po prostu. Koniec. Nie ma o czym rozmawiać. Powiedz wszystkim innym, że też są zwolnieni. Nie nasza wina, zerwali umowę. Bez ostrzeżenia, bez żadnego terminu. Z dnia na dzień. Z godziny na godzinę. To był jak zamach. Strzał ze strzelby z bliskiej odległości. 
Świat się wywrócił, a ja nie wiedziałem, co robić, bo w moim małym mieście ciężko jest z pracą i żeby gdziekolwiek się załapać potrzeba czasu. Wyjechać do innego miasta? Można spróbować, ale to też trochę potrwa. Nie da się z dnia na dzień znaleźć miejsca, gdzie będziemy chcieli zostać na dłużej. Prace dorywcze wyniszczają.
Tego wieczoru siedziałem bez żadnego celu i patrzyłem się w monitor komputera poszukując złotego środka na mój problem. Muszę coś robić, jakoś zarabiać. Dwa miesiące, trzy i moje oszczędności znikną, jak mój humor dzisiaj rano. W ogłoszeniach o pracę nie znalazłem nic ciekawego. Los się wypiął.
Drugiego dnia znowu przeglądałem oferty. To samo robiłem trzeciego dnia, czwartego i piątego. Dwa tygodnie później i nadal nic. Same umowy zlecenia, same call center, same minimalne krajowe. A tutaj ja - dom na utrzymaniu.
Dwa tygodnie nic nie robienia może całkiem dokopać. Wszystko boli od siedzenia, leżenia. I nic się nie chce. Sen wydaje się być najlepszą opcją, która i tak jest za krótka.
Przypadkiem natknąłem się na ogłoszenie, że można zarabiać przez internet. Obiecywali pieniądze i pieniądze. Z braku większego pomysłu na spędzenie reszty dnia postanowiłem to sprawdzić. Wszedłem na www.darmoweprezenty.pl, założyłem konto i zanurzyłem się w treści, która jest udostępniona na portalu. Były dwie opcje: zarabiaj jako copywriter albo daj nam to, co masz, a my to powiększymy. Zainteresowało mnie to pierwsze, jak i to drugie. Najpierw sprowadziłem pierwszą opcję: napisałem krótki artykuł. Poszedł do modernizacji, a chwilę potem na moim koncie pojawiły się pierwsze złotówki. Zarobiłem pięć złoty z groszami za to, że wysiliłem swoje szare komórki i wysłałem im dwie strony tekstu. Nieźle. Zaskoczony efektem, zagłębiłem się w opcję numer dwa: MPAK. Tutaj chodzi o to, żeby zainwestować bez żadnego ryzyka pieniądze. Polega to na zakupie strony, domeny, na której umieszcza się reklamy. Funkcjonuje to tak, że po miesiącu czasu zarabiamy po dziesięć złotych na każdym takim MPAK'u. Kosztuje to dwieście złotych. A kupić można tyle, ile mamy w portfelu.
I tak nie miałem nic do stracenia.
Przelałem dwieście złotych, dostałem informację zwrotną, że w ciągu kilku godzin zostanie przygotowana moja strona. Teraz, kiedy przyszło mi tylko czekać, zabrałem się za inne artykuły. I zarabiałem. Na koniec dnia miałem pięćdziesiąt złotych za to, że piszę różne treści (oczywiście nie mogą się powtarzać). Wiecie, trzeba opisać komuś telefon, coś ocenić, napisać jak działa. To nic wielkiego. Sam robiłem podobne rzeczy w byłem pracy dla swojego szefa, tyle że nic z tego nie miałem.
Miesiąc później wrócił mój MPAK, który przyniósł mi obiecane dziesięć złotych więcej. Działało. Teraz już się nie zastanawiałem i zainwestowałem więcej gotówki, bo okrągły tysiąc. Wiecie, co jest najlepsze? Nie zrobiłem tego ze swoich pieniędzy. Po miesiącu czasu aktywnej pracy zarobiłem prawie daw tysiące złotych. Za siedzenie w domu. Za kreatywne myślenie. Dzięki temu mogę spokojnie siedzieć i szukać dobrej pracy. No chyba, że już nie będzie mi potrzebna.

Internet mi płaci

Autor: tejotes | Kategorie:
Tagi:
16. października 2016 13:16:00

Pieniądze w internecie
Często widziałem różne ogłoszenia na różnych portalach o tym, że można zarabiać siedząc w domu i bawiąc się myszką, klawiaturą. Zamiast gapić się w głupie filmiki i zdjęcia, można zrobić kilka rzeczy, które dodadzą nam klika groszy do konta. Tylko czy to działa? Nigdy nie sprawdzałem, aż nie natrafiłem na www.darmoweprezenty.pl, który pozwoliły mi pierwszy raz w życiu zarobić pieniądze siedząc przed komputerem w domu przy kawie.
Szczegóły
Nic skomplikowanego tutaj nie ma. Wchodzimy na www.darmoweprezenty.pl i rejestrujemy się. Wszystko trwa minutę i już za chwilę jesteśmy użytkownikami portalu, gdzie jest już ponad pięć tysięcy innych użytkowników z całej Polski. Dokładnie przejrzałem każdą zakładkę na stronie, przeczytałem regulamin i poobserwowałem, jak to wszystko działa. Szczególnie pomocne są opinie innych osób, które biorą czynny udział w rozmowach na głównej stronie po zalogowaniu się. Można też o wszystko zapytać, kiedy czegoś się nie wie.
Zarobek
Pierwsze pieniądze odebrałem już po tygodniu. Zawziąłem się. Zawsze jak coś robię, to staram się w to wchodzić całym sobą. Uznaję zasadę, że w innym wypadku lepiej się za nic nie zabierać. Nie ma sensu. Albo robisz coś na maksimum swoich możliwości albo idziesz spać. I w sumie nie miałem z tym żadnego problemu, bo moje zarabianie pieniędzy polegało na pisaniu. Tak, pisałem. A że lubię pisać, to nie miałem większego problemu, aby się w sobie przekonać. Wykonałem kilka zleceń i po tygodniu pracy odebrałem 200 złotych, który miałem na swoim koncie.
Oszczędzanie
To nie wszystko. Nie wypłaciłem od razu pieniędzy, bo wiem, ze zaraz bym je stracił. Pieniądze nigdy się mnie nie trzymały i zawsze znajdę dla nich lepsze zastosowanie, niż spoczywanie na koncie w banku. Zostawiłem je tam... Ale nie tak, żeby po prostu były. Postanowiłem je zainwestować. Wykupiłem MPAK'a.
MPAK?
Jest to opcja dla tych, którzy lubią, jak ich pieniądze się powiększają i robią to dużo szybciej, niż w banku. Cała operacja polega na tym, że wykupujemy magiczną paczkę, która nazywa się MPAK i czekamy miesiąc czasu na odebranie swoich pieniędzy z nadwyżką, która wynosi od 10 do 20 złotych - w zależności od naszych działań. Jeśli nic nie robimy, to mamy gwarantowane 10 złotych za każde 200 wpłacone, a jeśli poświęcimy dodatkowo kilka minut w tygodniu na swoje pieniądze, to odbierzemy całe 20 złotych więcej na koniec miesiąca.
Ale jak to?
MPAK, to tak naprawdę domena, którą wykupujemy na miesiąc czasu. Na domenie umieszczane są reklamy różnych firm i stąd właśnie jest nasz dochód. Co ważne, nie musimy tutaj też nic robić - wszystko robią za nas administratorzy serwisu. My dajemy tylko pieniądze, które potem odbieramy. Oczywiście potem możemy zainwestować dalej. Wszystko zależy od nas. Liczba MPAK"ów też jest nieograniczona. Chcemy wykupić 10 domen? 20? Nie ma żadnego problemu. Wszystko zależy tylko od naszej własnej woli i od tego, jak wygląda nasz portfel.
Warto
Jak nigdy nie brałem udziału w tego typu działaniach, tak teraz nie mogę się od tego oderwać. Każdą wolną chwilę, którą wcześniej poświęcałem na głupoty, przeznaczam teraz na dorabianie dodatkowych pieniędzy. Po pierwsze, pracują dla mnie MPAK'i, po drugie, piszę dalej i zarabiam pieniądze obok tego. Czego chcieć więcej?

Jak to się zaręczyłem.

Autor: tejotes | Kategorie:
Tagi: bez big kredyt
16. października 2016 01:56:00

Nie ma takiego człowieka na ziemi, który chociaż raz nie znalazłby się w sytuacji, kiedy potrzebowałby pomocy finansowej. Prawda, że można powiedzieć, iż są ludzie, którzy mają tyle pieniędzy na koncie, że nie potrzebują się nigdzie tułać i prosić nikogo o pieniądze ale uwierzcie mi, że i oni często coś gdzieś pożyczają. Wiadomo, nie trzeba tutaj mieć wielkiej głowy, aby stwierdzić, że ludzie zamożni bardzo rzadko potrzebują takiej pomocy. Zdecydowanie dużo mniej od kogoś, kto ma tylko siebie i pracę, która daje mu tylko to, że można przetrwać do następnego miesiąca - jeśli mogę zapłacić swoje rachunki, jest spoko, bo pieniądze szczęścia nie dają. Ale są potrzebne. Na jedzenie.. Na właśnie przed chwilą wymienione rachunki. Na poderwanie dziewczyny, która może nie chcieć ciągle chodzić na spacery na tę samą ławkę, na której już nic ciekawego nie ma. Potrzebny w końcu będzie jakiś kwiatek, prezent, dobre wino, które ustawi nas na trasie do pierścionka zaręczynowego. Otóż, za co go kupić?
Ja znalazłem się w takiej sytuacji.
Bez wyjścia, bez ręki z flagą z napisem: tutaj znajdziesz pomoc - łap się.
Wtedy najczęściej szukamy opcji awaryjnej. A takich jest sporo. Wystarczy, że włączymy telewizor, gdzie zasypią nas różnego rodzajami reklam firm, które oferują swoją pomoc. Ba! Niektórzy nawet proponują, żeby nie czekać na wypłatę, a ją sobie pożyczyć i iść szaleć w siną dal. Można i tak. Niektórzy tak robią. Znam takiego jednego, co raz w miesiącu pożycza tylko po to, żeby dobrze się wyszaleć w klubie z różowym logiem. Ile ludzi, tyle potrzeb. Moja była romantyczna, bardziej złożona i nie do wytłumaczenia moim znajomym, którzy wszelkie pieniądze przeznaczają na rozrywki. Im więcej używek, tym lepiej. Bo żyje się raz i nie potrzeba rodzić się raz jeszcze - to po co odkładać. A nawet, jak się zdarzy przyjść na ten świat raz jeszcze, to i tak nie zapamiętamy, gdzie ukryliśmy nasze pieniądze. Wszystko zje rodzina.
No i co ja miałem zrobić?
Ja i moja praca w małej firmie, która pozwala mi zarobić tylko na tyle, żeby żyć jak człowiek nie jest zbyt skłonna dać mi tego, co sobie wymyśliłem. Zaręczę się! I chciałem to zrobić w ciągu tygodnia. Dokładnie za cztery dni - wtedy to moja dama miała urodziny i uznałem, że to będzie najlepszy prezent dla jej duszy, która gnie się i targa włosy od środka, kiedy jej wszystkie koleżanki mają już ustaloną datę ślubu. No... Wypadałoby już. Pięć lat związku to dość sporo. Trzeba zająć się innymi sprawami. Iść dalej. Zadzwonić po bociana i patrzeć, jak cały świat wali się nam na głowę.
Pierwsze, co zrobiłem, to wykonałem kilka tysięcy telefonów do znajomych.
"Cześć, mam sprawę..."
"Nie mam pieniędzy."
Znajomi nigdy nie mają pieniędzy. Tyczy się to biednych ludzi, jak i bogatych. Biedny ci nie da, bo nie ma, a ten bogaty też nie ma z czego, bo jak kupi sobie kilka par spodni, butów, czapek i kurtek, to też na koniec tygodnia wychodzi, że już limit mu się skończył. Tak, czy siak, nie znalazłem żadnego grosza u swoich znajomych. No, jeden chciał mi dać dwadzieścia złotych, żebym kupił sobie wódkę i wybił ten durny pomysł z głowy.
Także tego.
Potrzebowałem tylko dwóch tysięcy złotych, co nie jest wielką kwotą, przecież. No przecież, że nie. Zdecydowałem się poszukać szybkiej pożyczki bez BIG. Czemu bez BIG? Ano, bo bank mi już nie da. Wziąłem pół roku temu mały kredyt na auto i do tej pory spłacam. I jeszcze mam lekkie opóźnienia, bo zdecydowałem się na zbyt wysokie raty, a dziewczyna stała się jakoś bardziej wymagająca. Kino. Jeszcze raz kino. I znowu kino. Stała się fanką chodzenia do kina, kiedy wcześniej tego nigdy nie lubiła. I to wtedy, kiedy wziąłem kredyt. Ehh.
Po krótkich poszukiwaniach natrafiłem na stronę www.bezbig.pl. Wyświetlił mi się natłok informacji na całkiem ładnie zbudowanej stronie. Jakiś suwak z pieniędzmi obok uśmiechniętej pani, która trochę wygląda jak moja luba. O! I była interesująca mnie kwota. Całe dwa tysiące złotych... Na pierścionek... No na łeb upadłem. Ale dobra. Co mnie najbardziej ucieszyło, to fakt, że mogę wybrać termin spłacenia pożyczki. Zaznaczyłem, że sześćdziesiąt dni. Tyle mi się wydawało, że potrzebuję, aby spokojnie zebrać taką kwotę - zawsze istniał przecież fakt, że kobieta się nie zgodzi. No... Wypełniłem krótki wniosek, gdzie podałem imię, numer telefonu, numer pesel i... kazali mi czekać.
Pięć minut.
Siedem minut.
Zacząłem się pocić.
Dokładnie czternaście minut później zadzwonił telefon. Jakaś miła pani przez słuchawkę stwierdziła, że da mi te pieniądze. Podskoczyłem, wycałowałem ją przez głośnik w komórce i dobiłem targu. Jeszcze tego samego dnia miałem pieniądze na koncie, które godzinę później już z niego znikły.

Dlaczego bez BIG? Tak jak pisałem wcześniej - to najlepsza opcja, jeśli macie jakieś zaległości w spłatach. Składając wniosek na www.bezbig.pl mamy pewność, że jeśli nie mamy zbyt wielkich problemów, które sięgają milionów, to ci mili ludzie przymkną na to oko i nam zaufają. I dobrze. Bo różnie w życiu bywa. A bank... Bank nas rozumie tylko wtedy, kiedy zanosimy mu pieniądze.

​​​​​​​A, zaręczyny się udały.

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
262728293012
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31123456

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

dominisia | ulicamilwowa | crzksbtp | lonelyone | mlekocikipi | Mailing